Czytając Baudrillarda, nie można uciec od przekonania, że w obecnej formie przedstawień naszych rzeczywistości, funkcjonujemy w fazie tworzenia hiperrzeczywistego obrazu świata i jego nadinterpretacji. Multiplikujemy znaki i ich znaczenia. Dochodzi wręcz do załamania związku między znaczącym i znaczonym. Znak pełni już funkcję sam dla siebie – pozbawiony referencyjności, nie odnosi się już do niczego innego, do niczego się nie odwołuje. Właściwie staje się komunikacyjnym szumem, substytutem. Jest nadliczbowy, medialny i świetnie funkcjonuje jako produkt w kulturze masowej.Oczywiście nie ma nic nowego w sformułowaniu – przedstawienie obiektywnego, prawdziwego i adekwatnego obrazu świata nie jest możliwe – ale wciąż chętnie dajemy się nabrać na taką ewentualność. Filozof podważa rolę i możliwość wielkich narracji – wszelkich prób obiektywnego i wyczerpującego opisu świata oraz praw nim kierujących, jesteśmy bowiem bezradni w obliczu wielowymiarowej rzeczywistości.